od dłuższego czasu zastanawia mnie czemu ludzie biedniejsi skazani są na gorsze dobra podstawowe. różnicowanie ludzi pod względem zasobów finansowych nie od dziś jest pokłosiem pewnych działań rynkowych, zaradności, a może i szczęścia. jednak niezależnie od tych czynników nie potrafię zrozumieć dlaczego osoby biedniejsze nie mogą dostać pełnowartościowego.. chleba.
.czemu ktoś, czerpiąc z uczciwej pracy jedynie parę złotych dziennie w skali miesiąca, może pozwolić sobie aż na półprodukt w postaci ciasta wielokrotnie mrożonego, wypieczonego na czerstwy „dobrobyt” z liczną zawartością symboli „E” i liczb, słowem – mieszanek chemii z fizyką umieszczonych na dolnych półkach w supermarketach.
.i dlaczego gdy w XXI wieku kiedy mamy tyle możliwości podzielenia społeczeństwa na warstwy, klasy, zasobność portfela, kompetencji, doświadczeń.. to właśnie chleb różnicuje ludzi? czy nie powinien być jeden, powszedni, tak samo dobry dla każdego.. ?
poniżej poetycka zaduma nad człowieczym losem, codziennością skupioną wokół .. powszedniego chleba.
354 .popkultura
wartość człowieka
oceniam
po cenie chleba
niby taki powszedni..
a niedostępny
dla wszystkich
ci, których stać
wyrzucają go
na bruk
rozrzucone po chodnikach
pajda i piętka
resztki
dla biednych
smakują inaczej
coś jest w tym chlebie
symbolicznego..
marność człowieka
spracowane
ręce Boga.
m.BC