.bezradność

są takie dni gdy mijając na ulicy całkiem obcych sobie ludzi masz wrażenie, że wszyscy patrzą akurat na ciebie.. odczuwasz wstyd z powodów bliżej nieznanych. wydaje ci się, że innych interesują twoje nieskładnie zaczesane włosy czy ubrudzone buty.. tak. możesz sobie powtarzać po kilka razy, że oni nie wiedzą czemu właśnie spóźniasz się do pracy. masowe reprezentacje powierzchownych ocen. krzywdzących spojrzeń. wszyscy patrzą akurat na ciebie. jakby się uwzięli, uparli.. jakby świat.. kręcił się wokół ciebie.
czy zastanawiałeś się kiedyś czemu nikt z tego z pozoru nieprzyjaźnie nastawionego do ciebie tłumu nie dostrzega problemów ludzi ulicy..? głodnych, potrzebujących wsparcia, słowa otuchy, w końcu biednych egzystencjonalnie bezdomnych istot spoczywających na ławkach w parkach, dworcowych podłogach, przystankach. 
ich.. nie dostrzega nikt.

nie rozwiążemy problemów całego świata.. możemy przestać występować w roli tłumu. zmienić nastawienie. spróbować zauważać to co istotne. podejmować działania wychodząc z własnej strefy komfortu. oddzielić.. ocenę cech zewnętrznych od rzeczywistych problemów.