.[nie]potrzebne

Photo by Andrey Grushnikov on Pexels.com

zastanawianie się nad losem innych ludzi powinno być męczące. ludzie ślęczą godzinami w Internecie w poszukiwaniu informacji na temat obcych. jakby chcieli prześwietlić ich życiorysy i ugruntować subiektywne odczucia w oparciu o niesprawdzone źródła. żyjemy wśród danych..
o wszystkim, o wszystkich, o mnie i o Tobie. czy w ogóle ktoś to kontroluje?

błądzimy w meandrach mass mediów. tracimy czas, który moglibyśmy ofiarować najbliższym. spieramy się z własnymi myślami. naśladujemy. kopiujemy. przestajemy żyć.. własnym życiem.

tykanie zegara wyznacza pewne standardy. spotkania, na które się spóźniamy pamiętamy przez pryzmat pokonywanej drogi, ilości czerwonych świateł, czasu spędzonego w korku, ludzi.. ale tylko tych, którzy spiesząc się tak samo jak my nie przepuścili nas w kolejce. tego jednak nie zakładamy. tylko zwykłą ludzką złośliwość. i ile przy tym wszystkim przykrych słów, docinków, komentarzy, niepodważalnych racji..
tak.. tak funkcjonuje czas.. i informacja. przekaz zdaje się być prosty. kalendarze przepełnione zajęciami przekreślają internetowe śledztwa w wyszukiwarkach.
pustostan wirtualnych myśli musi jednak trwać. popyt i podaż. proste prawidła rynku wpisują się w życie. a my potrafimy się dostosować.

to trochę ubezwłasnowolniające. bezsensowne zaangażowanie. zajmowanie się życiem ludzi, którzy tego nie odwzajemniają. czy to już nowy zawód?
i czy to co uniwersalne powstało na kanwie większości wyborów, czy mówimy raczej o uniwersalizmie gdy szukamy kompromisu?
ściany zbyt często czują zażenowanie naszymi zmaganiami z rzeczywistością. tak.. zdecydowanie też zbyt często poruszamy.. tematy niepotrzebne.