jesień jak co roku przynosi chwilę refleksji nad czasem. niby nic nadzwyczajnego, ale wciąż nie umiemy pogodzić się z przemijaniem. wszystko ma swój czas. życie i śmierć. radość i smutek. nawet kolor liści zmienia się cyklicznie. więc życie to proces.
niektórzy wdają się w dyskusję czy rzeczywiście to wszystko ma dla nas tak wielkie znaczenie aby rozmyślać o tym godzinami. dlaczego przeliczamy wszystko na minuty, po co kupujemy kalendarze i w jakim celu próbujemy uszczknąć chociaż troszkę dnia kosztem nocy?
zamiast tego wszystkiego, czy nie powinniśmy bardziej troszczyć się.. o drugiego człowieka?
pewne pytania powinny czasem pozostać bez odpowiedzi. by uniknąć wartościowania spraw niepodlegających gradacji. i ostatecznie.. dla własnego dobra, zachowania komfortu psychicznego i tak już nadszarpniętego sprawami doczesnymi.
popełniamy błędy w tożsamych sytuacjach. jakbyśmy próbowali jeszcze raz przeżyć życie innych.. jakbyśmy chcieli ..przechytrzyć samych siebie.
w tym staraniu się o naprawę przeszłości jest coś wyjątkowego. walka człowieka z czasem. szukanie w tłumie jednostki. własnego odbicia.
więc porównujemy się nawzajem stawiając na szali cudze wartości. boimy się bycia zapomnianymi.
tak.. pewne sprawy pozostaną ..nieuniknione.
.[nie]uniknione
Photo by KoolShooters on Pexels.com