.minimum egzystencji

Photo by Thom Gonzalez on Pexels.com

kiedy zaczynamy zastanawiać się na co konkretnie wydać określoną kwotę, a wątpliwości w tym zakresie zajmują więcej czasu niż wybór interesującego nas asortymentu, wtedy już wiemy.. czas na wdrożenie planu minimum.

to takie popularne w ostatnim czasie by być minimalistą w każdym calu. by nie zatracać się w rzeczach, których nie potrzebujemy na korzyść stania się osobą z wysublimowanym gustem do rzeczy, dajmy sobie w końcu z tym spokój (sic!), na pozór pięknych, aczkolwiek odpowiednio ometkowanych.

żyjemy otoczeni kulturą wydawania gdy powoli przebija się do tego świata trend weryfikowania własnych potrzeb.

więc liczy się oszczędzanie. czasu.. choć tak trudno ograniczyć jeszcze bardziej i tak już trudne do podtrzymania relacje międzyludzkie. trochę też pieniędzy.. choć znów, prawdę mówiąc, trudno ograniczyć coś czego i tak odczuwa się niedosyt w dobie wszechogarniającego konsumpcjonizmu ..wystającego zza szaf i półek, sklepowych witryn.

tymczasem dostrzegając w innych braki poszukajmy w domowych koszach kupionej na zaś przeterminowanej żywności. może warto zainwestować w zmianę przekonania o niewyczerpanych zasobach. i może też pojawi się refleksja, że nasze oszczędności potrafią spełnić cudze ..minimum egzystencji.