przemieszczamy się. szukamy dróg do różnych miejsc. nie tylko tych, w których nigdy jeszcze nie byliśmy ..lub o przebywaniu w których nigdy dotąd nawet nie marzyliśmy.
czasem są to drogi dłuższe, niekiedy krótsze. może nawet takie na skróty. nic odkrywczego.
w końcu to my wybieramy scenariusze zdarzeń. powielamy nurty bądź kreujemy własne poczucie rzeczywistości. my.. taki podmiot z osobowością w tle.
w tym wszystkim, tym co codzienne i powszednie, tym co nowe i nieznane, w końcu dochodzimy do wniosku, że nie ma większego znaczenia dokąd dążymy kiedy wszystko z czasem staje się nam zwyczajnie ..obojętne.
nowym celem staje się asymilacja potrzeb. stajemy się społeczeństwem nijakim, a największym pragnieniem jest byle co, byle jak i w końcu byle by z tego wszystkiego wyjść i iść. gdzieś. wprost. przed siebie. zacząć od nowa. znów poczuć w sobie wolność wyboru. mieć na coś wpływ
..i zostawić za sobą ten świat uwikłany w problemy. wypełniony czymś twoim i moim.
pełnym cudzych spraw, dla których wspólne pozostało tylko ..powietrze.