.[bez]sens

Photo by Maria Orlova on Pexels.com

poranne wstawanie bywa męczące. zaczynamy kolejny dzień by na nowo wejść w swoją rolę.. staramy się wykonywać proste zadania. począwszy od mycia zębów po założenie butów i wyjście z domu. w ściśle określonej kolejności lub w totalnej rozsypce. mówimy dzień jak co dzień i idziemy dalej. z planem czy bez. tak po prostu.  
i gdy po kilku miesiącach, a może i długich latach, w końcu orientujemy się ile czasu poświęciliśmy rutynie, zaczyna brakować nam odwagi do przeprowadzenia gruntowych zmian. więc to koniec. powinniśmy starać się bardziej, celebrować z założenia niepowtarzalne okazje i relacje z innymi. 
nie mając już nic do stracenia, nadszedł czas by pokonać w sobie strach przed własnym odrzuceniem. nauczyć się żyć tak jakby jutra nie można było wykorzystać do wymazania z pamięci dzisiejszych win. przestać rozmyślać o przyszłości, gdy nie mamy pomysłu na to co dzieje się teraz. w końcu tak bardzo zasłużyliśmy na normalność, a wraz z nią na umiejętność dostrzegania tego co istotne. by ostatecznie, w całym tym zgiełku i zamęcie panującym w naszych głowach, odnaleźć jakiś większy ..sens.