po całym dniu spędzonym na ratowaniu cudzego świata przed niezliczonymi konsekwencjami stawiania stóp na ziemi, zaczynamy dostrzegać jak bardzo nam nie po drodze z pewnymi trudnymi do wyjaśnienia sytuacjami stojącymi na pograniczu bylejakości.
nieliczni jedynie mogą sami określić, ile prywatności ich kosztuje podejmowanie prób brania na siebie odpowiedzialności za sprawy, które nawet nas nie dotyczą.
a jednak staramy się chronić to co najcenniejsze choćby tylko z pozoru związane było z bliskimi nam tematami. dążymy do równowagi, emocjonalnego środka egzystencji ..by codziennie, utrudzeni życiem, stawać pod ścianą własnych możliwości.
więc teraz, w tym momencie, tak całkiem na serio, staramy się by nic więcej nie umknęło naszej uwadze. próbujemy panować nad sytuacją. uczynić zadość niepisanym wymogom związanym z okazywaniem człowieczeństwa.
i gdy wydaje się nam, że skupiliśmy się dostatecznie na umiarkowanym podmuchu wiatru dobrych zmian.. nie stało się zupełnie nic odkrywczego.
znów powielamy schematy, powtarzamy cudze błędy. zmierzamy w przepaść naszych oczekiwań kierowanych w stronę drugiego człowieka. płacimy najwyższą cenę za nasze zaangażowanie stawiając między sobą znak ..[nie]równości.
.znak [nie]równości
Photo by Duanu00e9 Viljoen on Pexels.com