trochę spraw może się w życiu człowiekowi zwyczajnie przewartościować. w chwilach zwątpienia, sytuacjach nie do zniesienia, nagłych trudnościach. w nieprzećwiczonych scenariuszach upatrujemy tyle samo szans ..co zagrożeń.
nie mamy czasu na głębsze przemyślenia. działamy spontanicznie i impulsywnie. staramy się by momenty były tylko ..momentami.
i gdy przyjdzie nam podjąć jakąś decyzję, na którą nie byliśmy gotowi, wcale nie zaczynamy się zastanawiać nad konsekwencjami.
wszystko wydaje się takie interesujące. pełne znaczeń. stajemy się podejrzliwi. intryguje nas cudza obecność.
wreszcie nie chcemy ..by coś nas ominęło.
więc uczymy się na błędach poprzednich pokoleń. zwłaszcza o tym, jak zostawić rozterki codzienności dla innych. zepchnąć odpowiedzialność z pierwszego planu, stłamsić wyrzuty sumienia.
pakujemy plecaki, toczymy schodami walizki. ratujemy ostatni dobytek. garść honoru skrywaną w tylnej kieszeni.
zaczepiamy obcych ludzi na ulicy, po cichu bierzemy sprawy w swoje ręce. skoro odważyliśmy się zaufać samym sobie, stawiamy wszystko na jedną kartę. chcemy żyć, nawet gdy [po]moc w porę nie nadchodzi.
.[po]moc
Photo by Wavy_ revolution on Pexels.com