czasem zdarza się nam wrócić do domu nie mając zupełnie świadomości jakie elementy rzeczywistości mijaliśmy po drodze. jakbyśmy byli zaprogramowani, realizowali życie na autopilocie. bywa, że tak jest prościej. nie widzieć, nie dostrzegać, nie zdawać sobie sprawy, nie zastanawiać się głębiej nad wszystkim co nas otacza. po prostu iść przed siebie. jakby liczył się jedynie nasz z góry obrany cel, nie sama droga prowadząca w jego kierunku.
tymczasem okazuje się, że w tym życiu ..życia jakby mniej. coś nas sukcesywnie omija, mimo że to my myśleliśmy dotychczas, że panujemy nad sytuacją i sami decydujemy w jakie aspekty życia się angażujemy.
świadomość, że nie nad wszystkim możemy mieć kontrolę, zaczyna nam coraz bardziej doskwierać. nie chcemy odpuścić ani minuty z udowadniania światu swojej sprawczości. walczymy. obmyślamy strategię działania by ostatecznie, uznać wyższość systemu.. konieczność bliższego poznania tego, co jest przez nas tak bardzo ..[nie]chciane.