życie składa się z wielu etapów. jedne z nich są dłuższe, inne krótsze i tak naprawdę nie ma to większego znaczenia. życie to proces. niestabilny. niepewny. wciąż nieodkryty.

otaczanie się ludźmi może wpływać na nasze samopoczucie. próbujemy się dostosować za wszelką cenę. nikt nie lubi odstawać. w tłumie jakby raźniej. są też tacy, którzy za punkt honoru przyjęli sobie podejmowanie działań na wskroś innych od standardów, których ..nie ma.

nikt dotychczas nie wymyślił przepisu na życie. a nawet jeśli się na kimś wzorujemy.. gubimy samych siebie. własne zmagania z rzeczywistością wyglądają zupełnie inaczej niż powielanie cudzych błędów i historii. może warto zaryzykować. poczuć coś własnego. tak.. byłoby dobrze mieć swoje życie, przekraczać własne granice. byłoby dobrze.. mieć co powspominać.

i mimo wszystkich tych codziennych starań o indywidualizm.. wybieramy pewniejsze rozwiązania. tęsknimy za tym co znane gdy wkraczamy na obcy grunt. w każdym z nas kiedyś kończy się chęć odkrywania nowej ziemi.

ostatecznie.. próbujemy dążyć do stateczności. staramy się zachować tożsamość choć nie zawsze sprzyja miejsce i czas. staramy się o lepsze jutro.  próbujemy oszukiwać samych siebie w drobnych sprawach. nie zgadzamy się z utraconymi szansami, bezpowrotnie upływającymi dniami.

i czy tego chcemy czy nie, każdego z nas dotyka problem ludzkiej znieczulicy. obojętność na ilość dni jakie nam pozostały wpisuje się w krajobraz jutra. więc żyjemy dla innych. życiem odartym z przedwczorajszych pragnień.. choć każdy z nas chciałby czasem żyć.. inaczej.